Skip to main content

Wracamy do cyklu edykacyjnego roku akademickiego 2025/2026

Luty i marzec to na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu czas szczególny.
Korytarze znów wypełniają się studentami, a w salach wykładowych i przed monitorami zaczynamy zgłębiać tajniki raportowania.
Zawsze na początku semestru letniego stawiam moim słuchaczom (szczególnie na II stopniu studiów) jedno prowokacyjne pytanie: „Po co nam setki wskaźników, jeśli fundament, na którym je liczymy, jest kruchy?”

Zanim przejdziemy do wyliczania rentowności czy płynności finansowej, musimy zmierzyć się z pojęciem, które jest „konstytucją” nowoczesnej rachunkowości: True and Fair View (T&FV).
O zasadach rachunkowości pisałem już w 2003 roku, później w 2008 roku i ostatecznie rozprawiłem się z nimi w 2010 roku w książce „Rachunkowość społecznej odpowiedzialności (…)”, stąd pozwólcie, że nie będę wyprowadzał dowodu na poprzednie zdanie i zawarte w nim twierdzenie.

Analiza wskaźnikowa to tylko wierzchołek góry lodowej

Kilka ostatnich lat to spora zmiana w dostępności narzędzi analitycznych dzięki AI. Już nie trzeba kupować i przeczytać książki mojego stryja, prof. Wiktora Gabrusewicza z analizy finansowej (choć warto). Wystarczy mieć dane i odpowiednio zadać pytanie w użytkowanym narzędziu AI-owym. Niby tak, a jednak nie do końca. Często powtarzam, że wskaźniki finansowe są jak termometr. Pokazują nam mierzoną temperaturę, ale nie zawsze mówią, co jest przyczyną choroby lub sukcesu. Przecież niejednokrotnie obserowaliśmy na GPW sytuację, gdzie firma miała imponujący wskaźnik bieżącej płynności, który w rzeczywistości, po dogłębnej analizie, maskował niespłacalne zapasy lub „martwe” należności.

W tym miejscu radzę każdemu studentowi i młodemu analitykowi, by spróbował sięgnąć do istoty zasady rzetelnego i jasnego obrazu. Przez lata spędzone w doradztwie opartym na danych księgowych śmiem twierdzić, że bez jej przestrzegania analiza finansowa staje się jedynie ćwiczeniem matematycznym, pozbawionym realnej wartości dla zarządów, inwestorów czy menedżerów.

Prawda ukryta w danych, czyli wyzwanie dla analityka

W mojej pracy (i tej w praktyce i tej na uczelni) staram się wskazywać, że T&FV to nie tylko wymóg prawny, ale przede wszystkim etyczny. W dobie kreatywnej i agresywnej rachunkowości oraz ogromnej  presji na wynik, „naciąganie” rzeczywistości bywa kuszące. Jednak to właśnie profesjonalny osąd odróżnia sprawnego księgowego i analityka od algorytmu.

Kluczowe aspekty T&FV w analizie. Zadajcie zawsze takie pytania:

  • Treść ponad formą: Czy operacja gospodarcza faktycznie ma taki sens, jak sugeruje jej zapis?

  • Kompletność: Co zostało pominięte w notach objaśniających?

  • Neutralność: Czy dane nie są prezentowane pod tezę zarządu?

Czego nauczymy się w tym semestrze i na co nie-studenci powinni zwrócić uwagę w czasie, gdy publikują się sprawozdania finansowe firm?

W tym semestrze będę skupiał się na zajęciach na tym, że analiza finansowa to proces podobny do procesów detektywistycznych czy śledczych. Będziemy uczyć się, jak zaglądać „pod maskę” sprawozdania, by ocenić realną kondycję przedsiębiorstwa, a nie tylko jego „makijaż” księgowy.

Dwie szybkie porady dla praktyka:

  1. Nigdy nie oceniaj firmy po jednym wskaźniku ani nawet po jednej grupie wskaźników.

  2. Zawsze weryfikuj politykę rachunkowości, bo tam kryje się odpowiedź na pytanie o „prawdę” w danych. Jeżeli firma odpuściła sobie napisanie porządnej polityki rachunkowości, Twoje analizy z założenia będas obarczone dużym ryzykiem.

Na koniec dzisiejszego wpisu mini-zadanie: Wybierz sobie dowolne sprawozdanie finansowe spółki giełdowej. Spójrz na opinię biegłego rewidenta. Czy znalazłeś tam sformułowanie o „rzetelnym i jasnym przedstawieniu sytuacji majątkowej”? Jak myślisz, co by się stało z kursem akcji, gdyby go zabrakło?